"Tam, gdzie śpiewają drzewa"
Jakiś czas temu przeczytałam tą książkę. Jak na nią trafiłam? Po prostu weszłam do księgarni Matras po ćwiczenia z matematyki. Podczas gdy pani sprawdzała czy takowe gdzieś są, moją uwagę przykuła niezwykle wyjątkowa i wyróżniająca się wśród innych okładka:
Tak wiem. "Nie oceniaj książki po okładce", a jednak coś mnie podkusiło. Obejrzałam, przeczytałam opis i postanowiłam zakupić ją do mojej kolekcji książek. Czy popełniłam błąd?
*
"Teraz sama musisz zdecydować (...) czy będziesz dalej słuchaczem, czy wprost przeciwnie, wyruszysz na poszukiwanie własnej historii".
Początek zachwycający nie był.. ale czytałam mimo oporu mojego wewnętrznego 'ja' i dotrwałam do końca. Było wiele momentów zabierających dech w piersiach i trzymających w napięciu.
Przewidywalna? Owszem, czasem tak. Ale były wątki, które skończyły się zupełnie inaczej niż się spodziewałam. Sytuacja przedstawiała przeciętną dziewczynę, Vianę, która żyła w zamożnej posiadłości ze swoim bogatymi kochającym ją ojcem. Była zaręczona z młodzieńcem Robianem (który przyrzekał, że nigdy jej nie opuści) i miała także najlepszą przyjaciółką, Beliccie. Życie jak z bajki, w pełnym luksusie. Wokół rutyna. Co się może wydarzyć w tak spokojnym królestwie?
No i pewnego dnia wszystko się zmienia. Król ignoruje ostrzeżenie Wilka przez co przegrywają wojnę z barbarzyńcami i dosłownie wszystko w życiu Viany się zmienia.. Nie ma miłości. Po co tracić czas na takie rzeczy? Trzeba nauczyć się walczyć. Żyć w dziczy. Zostawiamy daleko sukienki i inne luksusy. Teraz każdy dzień może spowodować całkowitą klęskę lub zwycięstwo. Viana uczy się wielu rzeczy o których wcześniej nie miała pojęcia i staje się twardą, sprytną, energiczną buntowniczką, która zdolna jest nawet zabić. Wszystko się zmieniło. Robian? Czy w ogóle kiedyś ją kochał? Główna bohaterka często mnie irytowała. Nie słuchała innych tylko zawsze robiła swoje, nie dawała wmówić sobie racji, czego potem żałowała. Były momenty w których płakałam albo śmiałam się na cały głos.
"Dzisiaj jest nów. To noc czarownic i duchów, cudów i dziwów."
Pierwsza część jest zupełnie inna od drugiej. W pierwszej opisana jest przemiana Viany, błędy, które popełniła i rzeczy, których się nauczyła oraz których dokonała. Mamy do czynienia ze światem realnym i wszystko co się tam dzieje, mogło rzeczywiście się wydarzyć. A w drugiej? Poznajemy zupełnie inny świat.. świat drzew. Dowiadujemy się, że drzewo potrafi pokochać bardziej niż człowiek oraz ile każde z nich przez nas cierpi. Są tam też różne inne magiczne stworzenia.
Jednak najważniejszy jest Uri. Nieokreślona postać. Nikt nie wie kim jest ani skąd jest. Sam wydaje się jakby pierwszy raz stąpał po Ziemi. Viana uczy go podstawowych rzeczy takich jak mowa, jedzenie, poruszanie się. Pokazuje mu piękna naszego świata i tym samym budza w nim ogromne uczucie do niej. Niestety, w jej sercu nadal pozostał ślad po Robianie i dziewczyna często za nim tęskniła, a reszta buntowników nie przyjmuje go zbyt ciepło.
Czy ich uczucie przetrwa i przerodzi się w prawdziwą miłość? Czy jest szansa na odzyskanie królestwa i powrót do dawnego życia? Czy Viana CHCE wracać do dawnego życia i jaka naprawdę jest? Czy odnajdzie prawdziwą siebie?
Jeżeli ktoś lubi fantasy i wątki miłosne powinno mu się spodobać. Widać tam podobieństwa to innych powieści np. Harry Potter, Tristian i Izolda i dużo innych, ale ostatnio trudno o oryginalność. Czasem książka wydawała mi się oklepanym kiczem i miałam ochotę ją odłożyć. Co nie zmienia faktu, że jednak sama w sobie była niezwykła, wzruszająca i naprawdę polecam do przeczytania. Myślę, że na długo pozostanie w mojej pamięci.

Moje ocena 4+/6
Piosenka, która moim zdaniem do niej pasuje:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz